Nabozeństwa majowe

Pięknie opisane nabożeństwa majowe były bardzo  ważne dla naszych mieszkańców.
Nie wszystko to było tak piękne,bo my jako dzieci mieliśmy różne pomysły.Od szosy do kościółka szło się taką granicą między polami i tam rosło mnóstwo szczawiu.Oczywiście nazrywaliśmy pełne kiszenie i jedliśmy w czasie modlitwy.Tak razem ze szczawiem Helenka zjadła 2 zł.  za które miała kupić zeszyty ,rozpacz była ogromna. Za naszego dzieciństwa 2zł. było papierkowe więc spałaszowała razem ze szczawiem. Nieraz Babka Feliska dojrzała ,ze jemy szczaw i wtedy nie było przelewek bo dostawało się w łepetynę od Babki.  Nie wiem czy były takie dzieci które nie jadły w kościele szczawiu może tak ale nasza paczka zawsze była zaopatrzona .
A jeszcze małe uzupełnienie ,jeden okres litanie śpiewała Jadzia Słok .Prowadzenie i śpiewanie litanii było ogromnym wyróżnieniem i zaszczytem.
Zosia.






Komentarze

  1. Zosia już wiem dlaczego jestem biedna , ponieważ cały czas brakuje mi tego dwóch zł. w budżecie domowym. Ale muszę przyznać że szczaw z taką zakąską był bardzo dobry. Pozdrawiam.H.B

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne są takie żywe wspomnienia z odrobiną humoru. Dobrze by było zebrać te wszystkie zabawne historie i uruchomić cykl opowieści pt "Wola Grzymalina na wesoło"
    Jarek

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Młócenie zboża