O Boże !nareszcie ktoś pisze.
Musiałabym dokończyc wspomnienia o szkole
ale wrócę innym razem,terazo świętach.
Ważna była pasterka na którą szło się do
kościoła do Łękińska ,a zimy były mrozne.
Nieraz przychodziła do nas po wigilii moja
krzesna Zofia Szymańska z mężem spiewaliśmy
kolędy a potem szliśmy na pastrkę.
Choinka była zawsze żywa i wystrojona czym
tylko sie mialo i najbardziej lubiłam świeczki
na ktore trzeba bylo uważać żeby nie spalić
choinki.
W szkole mieliśmy organizowaną choinkę
połączoną z występami a i był Święty Mikołaj
którym nieraz była moja Mamusia.
Paczuszki też były.
A propos,w Bełchatowie byłam.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Młócenie zboża