Trochę spóznione wspomnienia ale była mała awaria.
13 .12.81 stan wojenny.
Jestem we Woli bo to imieniny mojej Mamusi a także trzeba kupić coś z żywnosci u sąsiada bo w mieście zaopatrzeie tragiczne.
Rano wpada sąsiadka Jadzia i powiada Jaruzelski wprowadził stan wojenny. Właczamy talewizor i fakt.
Reakcja mojego Tatusia tragiczna,nigdy nie widziałam go w takim stanie.Wszyscy jesteśmy przerażeni.Jest też moja Siostra z córką. Musimy dostać się do Bełchatowa,pomagają dobrzy ludzie bo pks nie jedzie.
Muszę sie dostać do Piotrkowa na pociąg i znow pomoc się znajduje. Jadę do Zabrza pociąg pełen ludzi a cisza jakby nikogo nie bylo.Słychać tylko komunikaty czy raczj dekrety o stanie wojennym. Miedzy innymi o przewożeniu  zywności i myślę sobie jak wejdzie kontola to po mnie.
Do Zabrza dotarlam krótko przed godz. policyjną,taksowkarze upychali nas ile sie dało zmieścic .
Szczęśliwie dotarłam do domu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Młócenie zboża