Nie spełnione marzenia 

Czas wakacji czas wyboru szkoły dalszej drogi życia, każdy miał ukryte jakieś marzenia co do dalszego kierunku życia i szkoły ale nie każdego było stać by zrealizować swoje marzenia. Ja ukierunkowana przez moją nauczycielkę Panią Kazimierę Wlazłowską chciałam iść do szkoły sztuk pięknych w Częstochowie bo bardzo ładnie malowałam egzaminy zdałam lecz rodziców nie było stać na opłacenie internatu i potrzeby związane z tym zawodem. Płakałam całe wakacje lecz to nic nie dało i tu już moje marzenia się skończyły przestałam rysować i malować. Mogłam iść tylko do szkoły gdzie częściowo sama się utrzymywałam to znaczy jeżdziłam do Bełchatowa rowerem a na zimę wynajmowałam stancje ale ja w zasadniczej szkole otrzymywałam trochę pieniędzy za praktyki. po skończeniu zasadniczej szkoły poszłam do pracy i kontynuowałam naukę w technikum zaocznym w Łodzi, a dalej to tylko praca bez żadnych marzeń.

Dziś żałuję że nie mogły się ziścić moje marzenia dziękuję mojej wspaniałej nauczycielce mojemu mistrzowi w malowaniu. Na pamiątkę otrzymałam szkice narysowane przez Panią Wlazłowską naszego kościółka w Woli Grzymalinej




H.B


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

COŚ SIĘ KOŃCZY, COŚ SIĘ ZACZYNA

Młócenie zboża

Wola Grzymalina - odwiedziny po czterech dekadach