Czas wakacji wypoczynku biwaków i obozów harcerskich dla dzieci i młodzieży w latach 60 tych z Woli Grzymalinej i okolic





Pamiętam obóz w Cieślowiznia w latach  60- tych był zorganizowany przez  Hufiec ZHP Bełchatów oraz drużyny szkolne , naszym drużynowym był nasz nauczyciel Pan Zbigniew Wlazłowski . Ze względu na to, żę Cieślowizna znajdowała się na terenach leśnych  z dostępem do wody Widawki, była ona idealnym poligonem na tzw, szkołę przetrwania. Obóz organizowaliśmy wspólnie z naszymi opiekunami , były ustawione namioty typu dziesiątki w namiotach były tylko prycze, każdy sam musiał sobie napchać worek ze słomy na którym się spało, i były grube koce do przykrycia po przeciwnej stronie znajdował się malutki kącik na osobiste rzeczy. Stołówka  była wybudowana z żerdzi i tam mieściła się też kuchnia , były to parniki do gotowania i duże patelnie do smażenia. Codzienny apel poranny oraz podział obowiązków , dziewczyny pomagały w kuchni, natomiast chłopcy musiały zaopatrzyć kuchnię w opał i pomoc przy myciu kotłów po jedzeniu, były jeszcze wyznaczani harcerze do pilnowania warty. Cały obóz był ogrodzony żerdziami by ktoś obcy nie dostał się doi obozu. Codziennie  chodziliśmy się myc do warty i trzeba było się na apel ubrać w mundur i przyjść z menażką w której był widelec i łyżka   metalowym garczkiem to były nasze podstawowe rzeczy do jedzenia. Po zjedzeniu posiłku trzeba było iść do rzeki by wymyć swoją menażkę i garczek do jedzenia. W wolnych chwilach dziewczynki chodziły na jagody i grzyby. były prowadzone liczne gry terenowe, marsze na orientacje oraz wieczorne ogniska  ze śpiewem. W obozie nie mogło zabraknąć toalety zwanej potocznie wychodkiem, był zbudowane z żerdzi i gałęzi był męski damski. Mieliśmy raz zorganizowaną wycieczkę do Krakowa , jechaliśmy ciężarówką taką wojskową, na cały dzień dostaliśmy po dwa gotowane jajka i dwie kromki chleba a menażce był jakiś kompot do picia To była prawdziwa szkoła przerwania i wiele uczyła i wszyscy wracali z takiego obozu zadowoleni. Były tez organizowane obozy harcerskie nad Wartą i Pilicom ale ja tam nie byłam

H.B


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

COŚ SIĘ KOŃCZY, COŚ SIĘ ZACZYNA

Młócenie zboża

Wola Grzymalina - odwiedziny po czterech dekadach