"Pola zielone, lat młodych blask/Chwile zielone ze sobą porwał czas/Tylko w marzeniach uśmierza się mój ból/Gdy we wspomnieniach idziemy brzegiem pól/Wkoło zielono, zielono i w nas. Tu, w mieście tym, zielonych brak mi pól/Czuję się w nim jak ptak schwytany w sieć/Ruch, gwar i dym dokucza mi jak ból(...) Pola zielone wróćcie mi znów/Oczy zielone, co we mnie mrą bez słów/Szczęściem by było odnaleźć w głębi ich/Tę pierwszą miłość,co utonęła w nich(...)" - Wiesława Drojecka-Pola zielone
Rok 1918 to był bardzo trudny czas dla Woli Grzymalinej. Z jednej strony zapewne ogromna radość z faktu odzyskania niepodległości i uwolnienia się spod jarzma zaborców. Niestety, kilka miesięcy wcześniej, a dokładnie 4 marca 1918 roku w wyniku pożaru spłonęła większość domów i zabudowań gospodarczych Woli Grzymalinej. Tak ogromne nieszczęście zdarzyło się w fatalnym czasie. Można przypuszczać, że właściciele spalonych posesji nie mogli za bardzo liczyć na pomoc ze strony władz. Władze zaborcze zapewne latem 1918 roku miały świadomość z faktu, że ich czas się kończy i za kilka miesięcy będą musiały opuścić terytorium Polski, więc pewnie niewiele obchodził ich los mieszkańców. Natomiast nowe władze Niepodległego Państwa Polskiego jeszcze się nie ukształtowały. W dniu wyzwolenia 11 listopada 1918 roku właśnie nadchodziła zima i właściciele spalonych posesji musieli zadbać o jakieś schronienie. Niewiele wiemy o tym jak sobie poradzili, podobno niektórym mieszkańcom pomocy udzielił miejscowy dziedzic. Może w przyszłości uda nam się zebrać więcej informacji na ten temat, może ktoś pamięta z opowieści co się działo z mieszkańcami Woli, którzy stracili w pożarze domy. Znakomity temat do dyskusji.
OdpowiedzUsuńJarek